Hej kochani! No więc tak... Przepraszam że BARDZO długo nie dodawałam rozdziałów, ale jakoś zwątpiłam w swoje siły i właściwie miałam już zakończyć moje zmagania z blogowaniem... No ale już jestem ! I nie uwierzycie, ale zostałam nominowana do Liebster Award !! ;D
Dziękuję za nominację ZerrieForeverxD z bloga http://you-are-my-drug-zerrie.blogspot.com <3
A oto pytania:
1. Co cię najczęściej denerwuje?
Hmmm... Dużo rzeczy xD, ale najczęściej niektóre osoby :/
2. Trampki czy szpilki?
Oczywiście, że trampki <3
3. Ulubione miejsce na Ziemi?
Mój domeeek ;3
4. Wolisz mieć dużo znajomych, czy jednego przyjaciela, któremu możesz zaufać?
Zdecydowanie jednego przyjaciela :)
5. Jakie jest twoje pierwsze skojarzenie z 1D?
Harry, Niall, Zayn, Liam i Louis xD
6. Ile masz lat? :)
Tajemnicaa ;*
7. Dlaczego One Direction?
Kocham ich za ich charaktery, oczywiście za muzykę, za to że dają mi pozytywną energię na każdy dzień. :))
8. You&I czy Story Of My Life?
Oba utwory są piękne, ale chyba bardziej podoba com
się You&I ;)
9. Ulubiona płyta?
Wszyystkie płyty 1D <3 Oprócz tego płyta Little Mix "Salute", uważam że jest naprawdę świetna, bardzo często jej słucham i jeszcze mi się nie znudziła ;)
10. Ulubiony teledysk?
One direction - You&I <3
11. Fb czy tt?
Fb :)
Moje pytania:
1. Za co cenisz 1D?
2. Ulubiona piosenka?
3. Ulubiony kolor?
4. Jakiej muzyki słuchasz?
5. Jak najczęściej spędzasz czas?
6. Ile masz lat?
8. Twoje największe marzenie?
9. Ulubiony aktor/aktorka ?
10. Czy należysz do jakiś fandomów?
11. Twój idol?
Ja i moje inteligentne pytania :P
A teraz blogi, które nominuję :)
1. http://lietomefanfic.blogspot.com
2. http://onedicectionforever.blogspot.com/?m=1
3. http://strongerharrystyles.blogspot.com
4. http://psychotic-tlumaczenie.blogspot.com
No... Tak więc to tyle na dziś :) postaram się niedługo dodać nowy rozdział ;) Do zobaczenia ;*
niedziela, 27 kwietnia 2014
wtorek, 25 marca 2014
Rozdział 6
~ czytaj notkę pod rozdziałem ;) ~
*oczami Hope*
Boże... Co się ze mną dzieje?! Dzisiaj był kompletnie zakręcony dzień... - rozmyślalam kładąc sie do łóżka. Zastanawialo mnie dlaczego tak szybko zaufałam Harry'emu. Przecież znalam go ledwie jeden dzień, a wydawał mi sie tak bliski! Nie wiedziałam dlaczego, ale wydawało mi się, że on wie o mnie dużo więcej... Było w nim coś tajemniczego i intrygującego. Jego niezwykła uroda i ten charakterystyczny, lekko chrypiący głos przyprawiał mnie o dreszcze. Ponadto burza loków na głowie, pełne usta oraz niezwykłe zielone oczy... Wiedziałam, że nie ma ideału, ale Harry wydawał mi się właśnie taki... Idealny! Oczywiście tylko z wyglądu, bo jego charakteru nie zdążyłam jeszcze dobrze poznać. Dziwiło mnie jaki był opiekuńczy i wrażliwy. Bardzo przejął się kiedy wczoraj zaczęłam płakać.
Ten zagadkowy chłopak siedział wciąż w mojej głowie. Bardzo chciałam jeszcze raz zobaczyć jeszcze raz jego twarz... Zaraz, Hope! O czym ty w ogóle myślisz! Nie zaprzątaj sobie głowy takimi rzeczami! Przecież masz na głowie inne, WAŻNIEJSZE sprawy, na przykład... Jake.
Tak... Jake od samego początku był osobą, której zwyczajnie się bałam. Zwłaszcza gdy dowiedzialam się, że jest aniołem ciemności, a ja jego "ofiarą" jak to nazwał Harry. Ciężko było mi się do tego przyznać, ale Jake był bardzo pociągający. Tak, wiem to dziwne... Bać się kogoś, a jednocześnie interesować się jego osobą. Byłam pewna, że już niedługo znowu go spotkam. Bałam się. Bardzo się bałam. Z drugiej jednak strony Jake sprawiał wrażenie całkiem sympatycznego...
Wtedy coś wpadło mi do głowy... Skąd mam mieć pewność, że Harry mówił PRAWDĘ?! Fakt, Jake miał czarne skrzydła, tego nie dało się ukryć! Ale skąd miałam wiedzieć czy jest zły, czy nie? Może nie miał wobec mnie żadnych złych zamiarów, a Harry... Wzdrygnęłam się na samą myśl o tym, że ten śliczny i przyjacielski chłopak może chcieć mojej zguby. Sama nie wiedziałam komu wierzyć! Położyłam się na łóżku. Tego wszystkiego było za dużo. Teraz potrzebowała jednego: SNU!
*oczami Hope*
Boże... Co się ze mną dzieje?! Dzisiaj był kompletnie zakręcony dzień... - rozmyślalam kładąc sie do łóżka. Zastanawialo mnie dlaczego tak szybko zaufałam Harry'emu. Przecież znalam go ledwie jeden dzień, a wydawał mi sie tak bliski! Nie wiedziałam dlaczego, ale wydawało mi się, że on wie o mnie dużo więcej... Było w nim coś tajemniczego i intrygującego. Jego niezwykła uroda i ten charakterystyczny, lekko chrypiący głos przyprawiał mnie o dreszcze. Ponadto burza loków na głowie, pełne usta oraz niezwykłe zielone oczy... Wiedziałam, że nie ma ideału, ale Harry wydawał mi się właśnie taki... Idealny! Oczywiście tylko z wyglądu, bo jego charakteru nie zdążyłam jeszcze dobrze poznać. Dziwiło mnie jaki był opiekuńczy i wrażliwy. Bardzo przejął się kiedy wczoraj zaczęłam płakać.
Ten zagadkowy chłopak siedział wciąż w mojej głowie. Bardzo chciałam jeszcze raz zobaczyć jeszcze raz jego twarz... Zaraz, Hope! O czym ty w ogóle myślisz! Nie zaprzątaj sobie głowy takimi rzeczami! Przecież masz na głowie inne, WAŻNIEJSZE sprawy, na przykład... Jake.
Tak... Jake od samego początku był osobą, której zwyczajnie się bałam. Zwłaszcza gdy dowiedzialam się, że jest aniołem ciemności, a ja jego "ofiarą" jak to nazwał Harry. Ciężko było mi się do tego przyznać, ale Jake był bardzo pociągający. Tak, wiem to dziwne... Bać się kogoś, a jednocześnie interesować się jego osobą. Byłam pewna, że już niedługo znowu go spotkam. Bałam się. Bardzo się bałam. Z drugiej jednak strony Jake sprawiał wrażenie całkiem sympatycznego...
Wtedy coś wpadło mi do głowy... Skąd mam mieć pewność, że Harry mówił PRAWDĘ?! Fakt, Jake miał czarne skrzydła, tego nie dało się ukryć! Ale skąd miałam wiedzieć czy jest zły, czy nie? Może nie miał wobec mnie żadnych złych zamiarów, a Harry... Wzdrygnęłam się na samą myśl o tym, że ten śliczny i przyjacielski chłopak może chcieć mojej zguby. Sama nie wiedziałam komu wierzyć! Położyłam się na łóżku. Tego wszystkiego było za dużo. Teraz potrzebowała jednego: SNU!
Szłam ulicą. Nie wiedziałam gdzie jestem, ani co tutaj właściwie robię. Mimo to szlam przed siebie, licząc iż napotkam jakieś znane mi miejsce. Na końcu drogi dostrzegłam jakąś postać. Ucieszyłam się. Zapytam tego kogoś o drogę do domu! Przyspieszyłam, chcąc szybko dotrzeć do obserwowanej przeze mnie osoby.
- Witaj, Hope!
- J - Jake...? - co on tu, kurde robi?!
- O! A jednak mnie pamiętasz! - odpowiedział z lekką ironią w głosie.
- Taa...
- Chodź, przejdziemy się gdzieś! - uśmiechnął sie zachęcająco.
Całe moje ciało wręcz krzyczało: NIE, NIE RÓB TEGO! Pamiętasz co mówił Harry?!
Sama zdziwiłam się gdy z moich ust wydobyło się stanowcze...
- Tak! Dobry pomysł! - uśmiechnęłam się do niego promiennie.
Zaczęliśmy iść chodnikiem, rozmawiając. Nie pamiętam już dokładnie o czym. Było bardzo miło i już nie bałam się go. Co chwile wygłupialiśmy się, śmiałam się radośnie. Od wielu lat nie czułam się taka szczęśliwa. W pewnej chwili Jake stanął na przeciw mnie, nie dając mi przejść. Zatrzymałam się i spojrzałam na jego twarz z uśmiechem.
- Co ty wyprawiasz? - roześmiałam się znowu.
W tej samej chwili chłopak rozwinął swoje ogromne skrzydła. Pobladłam.
- Czemu się już nie śmiejesz? - rzekł i musnął ustami mój policzek. - Jesteś taka piękna gdy to robisz... - ponownie złożył kilka delikatnych pocałónków na mojej twarzy. - Boisz się ich? - byłam pewna, że mówił o swoich skrzydłach. To była prawda, znów lęk ogarnął moje ciało. Jake całował już moją szyję.
- Przestań! - odezwałam się stanowczo. Udawał, że mnei nie słyszy.
- Już niedługo ty też będziesz je mieć... - wyszeptał. Jego czarne skrzydła okryły mnie. Przysunął się jeszcze bliżej mnie. Przestał obcałowywać moje ciało i spojrzał mi w oczy.
- Nie bój się, to nie zaboli... - szeptał. Zaczął zbliżać swoją twarz do mojej. Nie, nie...
- Witaj, Hope!
- J - Jake...? - co on tu, kurde robi?!
- O! A jednak mnie pamiętasz! - odpowiedział z lekką ironią w głosie.
- Taa...
- Chodź, przejdziemy się gdzieś! - uśmiechnął sie zachęcająco.
Całe moje ciało wręcz krzyczało: NIE, NIE RÓB TEGO! Pamiętasz co mówił Harry?!
Sama zdziwiłam się gdy z moich ust wydobyło się stanowcze...
- Tak! Dobry pomysł! - uśmiechnęłam się do niego promiennie.
Zaczęliśmy iść chodnikiem, rozmawiając. Nie pamiętam już dokładnie o czym. Było bardzo miło i już nie bałam się go. Co chwile wygłupialiśmy się, śmiałam się radośnie. Od wielu lat nie czułam się taka szczęśliwa. W pewnej chwili Jake stanął na przeciw mnie, nie dając mi przejść. Zatrzymałam się i spojrzałam na jego twarz z uśmiechem.
- Co ty wyprawiasz? - roześmiałam się znowu.
W tej samej chwili chłopak rozwinął swoje ogromne skrzydła. Pobladłam.
- Czemu się już nie śmiejesz? - rzekł i musnął ustami mój policzek. - Jesteś taka piękna gdy to robisz... - ponownie złożył kilka delikatnych pocałónków na mojej twarzy. - Boisz się ich? - byłam pewna, że mówił o swoich skrzydłach. To była prawda, znów lęk ogarnął moje ciało. Jake całował już moją szyję.
- Przestań! - odezwałam się stanowczo. Udawał, że mnei nie słyszy.
- Już niedługo ty też będziesz je mieć... - wyszeptał. Jego czarne skrzydła okryły mnie. Przysunął się jeszcze bliżej mnie. Przestał obcałowywać moje ciało i spojrzał mi w oczy.
- Nie bój się, to nie zaboli... - szeptał. Zaczął zbliżać swoją twarz do mojej. Nie, nie...
Zerwałam się gwałtownie z łóżka. Oddychałam szybko i ciężko. "To tylko sen, to tylko SEN..." - powtarzałam w myślach. Był środek nocy, w pokoju panowała absolutna ciemność. Poczułam coś miękkiego na swojej dłoni. Spojrzałam na ów "coś". Było to czarne pióro.
Jake tu był... Był w moim pokoju... Był przy mnie...
Oblał mnie zimny pot, a z oczu wytrysnęły łzy... Znowu.
_____________________________________________________________________
Jake tu był... Był w moim pokoju... Był przy mnie...
Oblał mnie zimny pot, a z oczu wytrysnęły łzy... Znowu.
_____________________________________________________________________
No i jest, długo wyczekiwany 6 rozdział ;) Kompletnie nie miałam pomysłu jak go zacząć i w ogóle napisać, ale wreszcie... Udało się :)
Jeśli przeczytałeś - skomenuj! Pamiętaj! Każdy komentarz to dla mnie powód do uśmiechu i motywacja do dalszej pracy ;)
Jeśli przeczytałeś - skomenuj! Pamiętaj! Każdy komentarz to dla mnie powód do uśmiechu i motywacja do dalszej pracy ;)
Ps. Wpadłam na pomysł, że jeśli będziecie chcieli zareklamować swoje blogi możecie wysyłać mi w komentarzach linki, które później wstawie w dopisce do postu ( przy okazji możecie napisać co sądzicie o moim opowiadaniu xD ). Warunkiem jest jednak że mojego bloga także musicie polecić na swoim ;)
To chyba wszystko na dziś :)
Trzymajcie się ciepło ;*
To chyba wszystko na dziś :)
Trzymajcie się ciepło ;*
czwartek, 20 marca 2014
WAŻNE!
Kochani! Mam do was bardzo ważną sprawę...
Zastanawiam się czy nie przerwać pracy nad tym blogiem. Jest bardzo mało komentarzy, więc nie wiem czy ktoś poza 2 osobami w ogóle to czyta. A więc mała prośba...
JEŻELI CHCESZ ABYM KONTYNUWAŁA TEGO BLOGA NAPISZ KOMENTARZ POD TYM WPISEM. WYSTARCZY ZWYKŁE: "CZYTAM" ABY DAĆ MI DO ZROZUMIENIA, ŻE CHCESZ ABYM DALEJ PISAŁA!
To dla mnie bardzo ważne! Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie. Inaczej będę musiała zakończyć bloga, choć pisanie go sprawia mi ogromną przyjemność ;)
Trzymajcie się ciepło ;*
Zastanawiam się czy nie przerwać pracy nad tym blogiem. Jest bardzo mało komentarzy, więc nie wiem czy ktoś poza 2 osobami w ogóle to czyta. A więc mała prośba...
JEŻELI CHCESZ ABYM KONTYNUWAŁA TEGO BLOGA NAPISZ KOMENTARZ POD TYM WPISEM. WYSTARCZY ZWYKŁE: "CZYTAM" ABY DAĆ MI DO ZROZUMIENIA, ŻE CHCESZ ABYM DALEJ PISAŁA!
To dla mnie bardzo ważne! Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie. Inaczej będę musiała zakończyć bloga, choć pisanie go sprawia mi ogromną przyjemność ;)
Trzymajcie się ciepło ;*
poniedziałek, 17 marca 2014
Rozdział 5
*oczami Harry'ego*
Nagle Hope znieruchomiała. Wpatrywała się we mnie jakby zobaczyła ducha! Upuściła szklankę z kawą. Gorąca ciecz rozlała się po podłodze.
- Hope, Hope! Co się stało?! - podbiegłem do niej. Nie wiedziałem co mam robić... Przytuliłem ją do siebie mocno. Była taka ciepła...
- Ej! Puszczaj! - poruszyła się gwałtownie w moich ramionach. Nie chciałem jej wypuścić. Chciałem mieć ja przy sobie...
- Harry, słyszysz?! - była już mocno poirytowana. Zwolniłem uścisk. Hope wyrwała mi się z rąk i odsunęła się ode mnie.
- Przepraszam, myślałem, że coś się stało... - zawstydziłem się. Faktycznie zachowałem się głupio. Nie odzywała się.
Po chwili podeszła do nas kelnerka żeby posprzątać resztki ekspresso z podłogi. Uznałem, że to dobry moment aby się stąd zmyć.
- Hope, idziemy! - zwróciłem się do dziewczyny. Spojrzała na mnie nie ufnie. Wyglądała ślicznie w ciemno niebieskich rurkach, czarnej koszuli i skórzanej kurtce. Miała długie, kasztanowe włosy i najpiękniejsze na świecie orzechowe oczy. Gdyby się dłużej zastanowić... Tak, nie byłem wart tej dziewczyny choćby w najmniejszym calu.
Wstała. Zmierzyła mnie wzrokiem i zaczęła kierować się w stronę wyjścia. Dogoniłem ją. Teraz byłem już obok niej. Czułem jej ciepło i zapach.
*oczami Hope*
Szliśmy ramię w ramię poprzez jakąś uliczkę. Obok nas co chwila przejeżdżały samochody. Nie zwracałam na to uwagi. W tej chwili moje myśli były splątane jak kłębek wełny. Zostalam naznaczona. Jake będzie mnie nawiedzał. Zostanę czarnym aniołem. Nie... Nie...
- Hope! Dlaczego płaczesz?! - Harry stanął naprzeciw mnie. Wyglądał na naprawdę zatroskanego.
Ja płaczę?! Płaczę? Przecież nie robiłam tego od lat!
- Został mnie! Nie znam cię! Nawet nie wiem kim jesteś! - wyminęłam go. Szybkim krokiem zaczęłam kierować się w stronę domu. Chciałam wreszcie wejść do swojego pokoju. Tam byłam bezpieczna...
Dopiero teraz zauważyłam, że po mojej twarzy spływają potoki łez. Widocznie zagromadziło ich się sporo przez te kilka lat. Przecież zawsze starałam się być silna. Dlaczego teraz się poddałam? Kurde, i to jeszcze przed Harrym! Pomyśli, że jestem...
Kolejna fala łez. Wręcz ksztusilam się od płaczu. Mój obraz całkowicie się zamazał. Poczułam ogromną tęsknotę, która ogarniala mnie coraz bardziej z każda minutą. Mama... Gdyby ona tu była!
- Mamo! Wróć do mnie! Proszę... - nie potrafiłam zapanować nad swoimi emocjami. Co się ze mną dzieje?! Zatrzymałam się. Przed oczyma stanął mi obraz mojego dzieciństwa. Mama, nasz mały domek na wzgórzu, gwiazdy. Kolejne łzy.
Ten moment zapamiętam chyba do końca życia. To był pierwszy raz kiedy coś we mnie pękło. Nie dałam rady już dłużej ukrywać. emocji, nawet przed samą sobą.
Oparłam się o jakiś budynek. Zasłoniłam twarz rękoma.
Po paru chwilach poczułam czyjś delikatny dotyk na moim ramieniu. Harry. Nie miałam siły nic mówić. Po prostu stałam i płakałam. Łez było już mniej, jednak wciąż jedna po drugiej spływały po mojej twarzy.
- Chodź. - rzekl chłopak. W tej samej chwili poczułam jak jego silne ramiona unoszą mnie do góry. Wziął mnie na ręce i... Zaczął gdzieś iść. Wtuliłam się w jego szyję. Czemu ja to robię?! Czułam się bezpieczna. Uspokoiłam się już. Po kilkunastu minutach Harry zatrzymał się. Podniosłam głowę i zobaczyłam, że znajdujemy się pod moim domem. Skąd on wiedział gdzie mieszkam?
- Wszystko w porządku? - zapytał cicho.
- Nie. - odpowiedziałam. Nie było dobrze... Czułam się okropnie.
Westchnął i postawił mnie na ziemi.
- Dasz sobie radę? - zapytał.
- Tak... - odpowiedziałam drżącym głosem. Wpatrywał się we mnie jeszcze chwilę. Zaczął powoli odchodzić.
- Nie zostawiaj mnie! - ledwo udało mi się wydusić przez łzy.
Odwrócił się. Podszedł do mnie i uśmiechnął się ciepło.
- Nigdy cię nie zostawię. Nigdy! - wyszeptał.
Znów zaczęłam płakać. Sama nie wiem czemu.
- Cii... Wszystko będzie dobrze, słyszysz? - zaczął delikatnie ocierać moje łzy. Ucałował mnie w czoło. To było tak miłe uczucie... Ale dlaczego on to robił? Przecież mnie nie znał... Chyba.
Wreszcie udało mi się zapanować nad łzami. Przetarłam oczy i spojrzalam na Harrego. Uśmiechal się do mnie. Nie mogłam się powstrzymać i także odwzajemnilam ten gest.
- Harry... Odwiedzisz mnie jeszcze kiedyś? - zapytałam niepewnie.
- Oczywiście! Tak często jak tylko zechcesz! - jego uśmiech rozszerzył się ukazując białe zęby.
- No to... Do zobaczenia! - powiedziałam.
- Narazie! - pomachał mi na pożegnanie i odszedł w swoją stronę.
*oczami Harry'ego*
Co ja mam myśleć o tym dzisiejszym zdarzeniu. Z jednej strony jestem przeszczęśliwy! Udało mi się zdobyć jej zaufanie. Z drugiej jednak strony... Dlaczego tak płakała? Czyżby to miało jakiś związek z tym co jej dzisiaj opowiedziałem? Może się wystraszyła? Hmmm... Na pewno będę musiał się tego dowiedzieć...
___________________________________________________________________
Hej kochani ;* Troszkę nam się melancholijnie zrobiło xD Jak myślicie co będzie dalej? :)
Jeśli przeczytałeś został komentarz <3
Nagle Hope znieruchomiała. Wpatrywała się we mnie jakby zobaczyła ducha! Upuściła szklankę z kawą. Gorąca ciecz rozlała się po podłodze.
- Hope, Hope! Co się stało?! - podbiegłem do niej. Nie wiedziałem co mam robić... Przytuliłem ją do siebie mocno. Była taka ciepła...
- Ej! Puszczaj! - poruszyła się gwałtownie w moich ramionach. Nie chciałem jej wypuścić. Chciałem mieć ja przy sobie...
- Harry, słyszysz?! - była już mocno poirytowana. Zwolniłem uścisk. Hope wyrwała mi się z rąk i odsunęła się ode mnie.
- Przepraszam, myślałem, że coś się stało... - zawstydziłem się. Faktycznie zachowałem się głupio. Nie odzywała się.
Po chwili podeszła do nas kelnerka żeby posprzątać resztki ekspresso z podłogi. Uznałem, że to dobry moment aby się stąd zmyć.
- Hope, idziemy! - zwróciłem się do dziewczyny. Spojrzała na mnie nie ufnie. Wyglądała ślicznie w ciemno niebieskich rurkach, czarnej koszuli i skórzanej kurtce. Miała długie, kasztanowe włosy i najpiękniejsze na świecie orzechowe oczy. Gdyby się dłużej zastanowić... Tak, nie byłem wart tej dziewczyny choćby w najmniejszym calu.
Wstała. Zmierzyła mnie wzrokiem i zaczęła kierować się w stronę wyjścia. Dogoniłem ją. Teraz byłem już obok niej. Czułem jej ciepło i zapach.
*oczami Hope*
Szliśmy ramię w ramię poprzez jakąś uliczkę. Obok nas co chwila przejeżdżały samochody. Nie zwracałam na to uwagi. W tej chwili moje myśli były splątane jak kłębek wełny. Zostalam naznaczona. Jake będzie mnie nawiedzał. Zostanę czarnym aniołem. Nie... Nie...
- Hope! Dlaczego płaczesz?! - Harry stanął naprzeciw mnie. Wyglądał na naprawdę zatroskanego.
Ja płaczę?! Płaczę? Przecież nie robiłam tego od lat!
- Został mnie! Nie znam cię! Nawet nie wiem kim jesteś! - wyminęłam go. Szybkim krokiem zaczęłam kierować się w stronę domu. Chciałam wreszcie wejść do swojego pokoju. Tam byłam bezpieczna...
Dopiero teraz zauważyłam, że po mojej twarzy spływają potoki łez. Widocznie zagromadziło ich się sporo przez te kilka lat. Przecież zawsze starałam się być silna. Dlaczego teraz się poddałam? Kurde, i to jeszcze przed Harrym! Pomyśli, że jestem...
Kolejna fala łez. Wręcz ksztusilam się od płaczu. Mój obraz całkowicie się zamazał. Poczułam ogromną tęsknotę, która ogarniala mnie coraz bardziej z każda minutą. Mama... Gdyby ona tu była!
- Mamo! Wróć do mnie! Proszę... - nie potrafiłam zapanować nad swoimi emocjami. Co się ze mną dzieje?! Zatrzymałam się. Przed oczyma stanął mi obraz mojego dzieciństwa. Mama, nasz mały domek na wzgórzu, gwiazdy. Kolejne łzy.
Ten moment zapamiętam chyba do końca życia. To był pierwszy raz kiedy coś we mnie pękło. Nie dałam rady już dłużej ukrywać. emocji, nawet przed samą sobą.
Oparłam się o jakiś budynek. Zasłoniłam twarz rękoma.
Po paru chwilach poczułam czyjś delikatny dotyk na moim ramieniu. Harry. Nie miałam siły nic mówić. Po prostu stałam i płakałam. Łez było już mniej, jednak wciąż jedna po drugiej spływały po mojej twarzy.
- Chodź. - rzekl chłopak. W tej samej chwili poczułam jak jego silne ramiona unoszą mnie do góry. Wziął mnie na ręce i... Zaczął gdzieś iść. Wtuliłam się w jego szyję. Czemu ja to robię?! Czułam się bezpieczna. Uspokoiłam się już. Po kilkunastu minutach Harry zatrzymał się. Podniosłam głowę i zobaczyłam, że znajdujemy się pod moim domem. Skąd on wiedział gdzie mieszkam?
- Wszystko w porządku? - zapytał cicho.
- Nie. - odpowiedziałam. Nie było dobrze... Czułam się okropnie.
Westchnął i postawił mnie na ziemi.
- Dasz sobie radę? - zapytał.
- Tak... - odpowiedziałam drżącym głosem. Wpatrywał się we mnie jeszcze chwilę. Zaczął powoli odchodzić.
- Nie zostawiaj mnie! - ledwo udało mi się wydusić przez łzy.
Odwrócił się. Podszedł do mnie i uśmiechnął się ciepło.
- Nigdy cię nie zostawię. Nigdy! - wyszeptał.
Znów zaczęłam płakać. Sama nie wiem czemu.
- Cii... Wszystko będzie dobrze, słyszysz? - zaczął delikatnie ocierać moje łzy. Ucałował mnie w czoło. To było tak miłe uczucie... Ale dlaczego on to robił? Przecież mnie nie znał... Chyba.
Wreszcie udało mi się zapanować nad łzami. Przetarłam oczy i spojrzalam na Harrego. Uśmiechal się do mnie. Nie mogłam się powstrzymać i także odwzajemnilam ten gest.
- Harry... Odwiedzisz mnie jeszcze kiedyś? - zapytałam niepewnie.
- Oczywiście! Tak często jak tylko zechcesz! - jego uśmiech rozszerzył się ukazując białe zęby.
- No to... Do zobaczenia! - powiedziałam.
- Narazie! - pomachał mi na pożegnanie i odszedł w swoją stronę.
*oczami Harry'ego*
Co ja mam myśleć o tym dzisiejszym zdarzeniu. Z jednej strony jestem przeszczęśliwy! Udało mi się zdobyć jej zaufanie. Z drugiej jednak strony... Dlaczego tak płakała? Czyżby to miało jakiś związek z tym co jej dzisiaj opowiedziałem? Może się wystraszyła? Hmmm... Na pewno będę musiał się tego dowiedzieć...
___________________________________________________________________
Hej kochani ;* Troszkę nam się melancholijnie zrobiło xD Jak myślicie co będzie dalej? :)
Jeśli przeczytałeś został komentarz <3
sobota, 15 marca 2014
Rozdział 4
- Gdzie ty mnie prowadzisz?! Puść mnie! - krzyczałam do Harry'ego, który ciągnał mnie za rękę poprzez uliczki miasta.
- Nie mam zamiaru! - uśmiechnął się szelmowsko. Westchnęłam. Wyglądało na to, że jednak MUSZĘ iść gdzieś, nie wiadomo gdzie, z jakimś obcym chłopakiem. Po paru minutach doszliśmy do małej kawiarenki. Weszliśmy do środka. Nie było tu nikogo prócz jakiejś pary, siedzącej na końcu pomieszczenia. Harry podszedł do baru, by coś zamówić.
- Choć! - wskazał głową na bar.
- Nie mam pieniędzy! - odburknęłam.
- A czy ja ci każe płacić?! - roześmiał się ukazując swoje ślicznie dołeczki w policzkach. - Dzień dobry! - zwrócił się teraz do jakiejś dziewczyny stojącej przy barze. - Poprosze małe ekspresso. A ty, Hope? - spojrzał na mnie.
- Ja... Ehm... To samo... - powiedziałam cicho.
Usiedlismy przy stoliku. Czekaliśmy na nasze zmówienia. Harry wpatrywał się we mnie bacznie, nic nie mówiąc. W końcu nie wytrzymałam.
- Odezwiesz się, czy będziesz tak siedzieć jak jakiś kompletny dureń?!
- Aaa... Tak! - wyglądał jakby otrząsnał się z jakiegoś transu. Śmieszne.
- Z czego się śmiejesz? - kąciki jego ust uniosły się lekko.
- Z niczego... - wyraz mojej twarzy momentalnie się zmienił.
- No więc... Od czego by tu zacząć...
- Kim jest Jake? - przerwalam mu. Byłam taka ciekawa kim jest ten tajemniczy chłopak. Harry spoważniał.
- Dobrze, powiem ci, ale... Możesz nie uwierzyć w to co ci powiem.
- Zniose wszystko. - odparlam szybko.
- No więc... - zaczął niepewnie Harry.
- On jest aniołem?! - znowu przerwałam.
- Ech... Można tak powiedzieć...
- To znaczy...?
- Ludzie czasami ich tak nazywają, więc przybrali juz taką nazwę. Jake... On jest czarnym aniołem.
- Co?
- No dobrze. Widzę, że będę musiał opowiedzieć ci wszystko od początku. - westchnął.
- Zamieniam się w słuch.
- Historia rozpoczęła się wraz z powstaniem pierwszego białego anioła...
- Mówileś, że jest CZARNYM aniołem.
- Nie przerywają mi! - uciął ostro. Zamilkłam.
- Raz na kilka lat zostaje wybrany biały anioł. Są one wybierane sposród zwykłych ludzi. Takich jak ty... I ja - zawahał się. Wydawało mi się to trochę dziwne ale nic nie mówiłam.
- Białe anioły wybierane są aby chronić wyjątkowe osoby na świecie. To tacy ich jakby... Ochroniarze! - pstryknął palcami na znak, że znalazł odpowiednie określenie.
- Natomiast czarne anioły... - nie zdarzył dokończyć, bo do naszego stolika podeszła kelnerka niosąc nasze zamówienia. Położyła je na stoliku.
- Dziękujemy - rzekł Harry. Kobieta odeszła, a Hazza popijając kawę mówił dalej.
- Czarne anioły to "zbutnowane" białe anioły...
- Mhmm... - mruknęłam z zastanowieniem sącząc przez rurkę pyszną kawę.
- Jake jest właśnie jednym z nich. Czarne anioły chcą a by świat był pod ich panowaniem. Dlatego co jakiś czas próbują przeciągnąć na swoją stronę zwykłych śmiernelników, aby do nich dołączyli i stali się tacy jak oni.
- Czy to znaczy, że Jake...
- Tak, on wybrał właśnie ciebie na swoją ofiarę. - rzekł smutno chłopak. Przeszedł mnie dreszcz.
- Czy on może mi coś zrobić? - zapytalam z lekkim strachem.
- Nie... On będzie cię tylko kusił. Im bliższą będziesz stawać się dla niego osobą, tym bardziej będziesz zmieniać się w...
- ... Czarnego anioła. - dokończyłam cicho.
- Nie martw się! - powiedział Harry, patrząc na mnie z troską. - Dopóki nie złożył na tobie pocałunku, nie masz się czego bać.
- Aachaa... - odpowiedzialna niepewnie i odruchowo zasłoniłam czarny ślad na mojej szyi. - Aa... Co by się stało, gdyby mnie pocałował...?
- Czarne anioły w ten sposób naznaczają swoje ofiary... Jeżeli zostaniesz naznaczona... Nie ma już odwrotu...
W chwili gdy wypowiedział te słowa, moja szklanka z kawą spadła na ziemię i roztrzaskała się na tysiące malutkich kawałeczków.
"Nie, nie nie... To nie może być prawda!"
___________________________________________________________________
Hej kochani! :) Oto kolejny rozdział! Co o nim sądzicie? Zapraszamy was do komentowania :) Jestem bardzo ciekawa waszej opinii ;**
- Nie mam zamiaru! - uśmiechnął się szelmowsko. Westchnęłam. Wyglądało na to, że jednak MUSZĘ iść gdzieś, nie wiadomo gdzie, z jakimś obcym chłopakiem. Po paru minutach doszliśmy do małej kawiarenki. Weszliśmy do środka. Nie było tu nikogo prócz jakiejś pary, siedzącej na końcu pomieszczenia. Harry podszedł do baru, by coś zamówić.
- Choć! - wskazał głową na bar.
- Nie mam pieniędzy! - odburknęłam.
- A czy ja ci każe płacić?! - roześmiał się ukazując swoje ślicznie dołeczki w policzkach. - Dzień dobry! - zwrócił się teraz do jakiejś dziewczyny stojącej przy barze. - Poprosze małe ekspresso. A ty, Hope? - spojrzał na mnie.
- Ja... Ehm... To samo... - powiedziałam cicho.
Usiedlismy przy stoliku. Czekaliśmy na nasze zmówienia. Harry wpatrywał się we mnie bacznie, nic nie mówiąc. W końcu nie wytrzymałam.
- Odezwiesz się, czy będziesz tak siedzieć jak jakiś kompletny dureń?!
- Aaa... Tak! - wyglądał jakby otrząsnał się z jakiegoś transu. Śmieszne.
- Z czego się śmiejesz? - kąciki jego ust uniosły się lekko.
- Z niczego... - wyraz mojej twarzy momentalnie się zmienił.
- No więc... Od czego by tu zacząć...
- Kim jest Jake? - przerwalam mu. Byłam taka ciekawa kim jest ten tajemniczy chłopak. Harry spoważniał.
- Dobrze, powiem ci, ale... Możesz nie uwierzyć w to co ci powiem.
- Zniose wszystko. - odparlam szybko.
- No więc... - zaczął niepewnie Harry.
- On jest aniołem?! - znowu przerwałam.
- Ech... Można tak powiedzieć...
- To znaczy...?
- Ludzie czasami ich tak nazywają, więc przybrali juz taką nazwę. Jake... On jest czarnym aniołem.
- Co?
- No dobrze. Widzę, że będę musiał opowiedzieć ci wszystko od początku. - westchnął.
- Zamieniam się w słuch.
- Historia rozpoczęła się wraz z powstaniem pierwszego białego anioła...
- Mówileś, że jest CZARNYM aniołem.
- Nie przerywają mi! - uciął ostro. Zamilkłam.
- Raz na kilka lat zostaje wybrany biały anioł. Są one wybierane sposród zwykłych ludzi. Takich jak ty... I ja - zawahał się. Wydawało mi się to trochę dziwne ale nic nie mówiłam.
- Białe anioły wybierane są aby chronić wyjątkowe osoby na świecie. To tacy ich jakby... Ochroniarze! - pstryknął palcami na znak, że znalazł odpowiednie określenie.
- Natomiast czarne anioły... - nie zdarzył dokończyć, bo do naszego stolika podeszła kelnerka niosąc nasze zamówienia. Położyła je na stoliku.
- Dziękujemy - rzekł Harry. Kobieta odeszła, a Hazza popijając kawę mówił dalej.
- Czarne anioły to "zbutnowane" białe anioły...
- Mhmm... - mruknęłam z zastanowieniem sącząc przez rurkę pyszną kawę.
- Jake jest właśnie jednym z nich. Czarne anioły chcą a by świat był pod ich panowaniem. Dlatego co jakiś czas próbują przeciągnąć na swoją stronę zwykłych śmiernelników, aby do nich dołączyli i stali się tacy jak oni.
- Czy to znaczy, że Jake...
- Tak, on wybrał właśnie ciebie na swoją ofiarę. - rzekł smutno chłopak. Przeszedł mnie dreszcz.
- Czy on może mi coś zrobić? - zapytalam z lekkim strachem.
- Nie... On będzie cię tylko kusił. Im bliższą będziesz stawać się dla niego osobą, tym bardziej będziesz zmieniać się w...
- ... Czarnego anioła. - dokończyłam cicho.
- Nie martw się! - powiedział Harry, patrząc na mnie z troską. - Dopóki nie złożył na tobie pocałunku, nie masz się czego bać.
- Aachaa... - odpowiedzialna niepewnie i odruchowo zasłoniłam czarny ślad na mojej szyi. - Aa... Co by się stało, gdyby mnie pocałował...?
- Czarne anioły w ten sposób naznaczają swoje ofiary... Jeżeli zostaniesz naznaczona... Nie ma już odwrotu...
W chwili gdy wypowiedział te słowa, moja szklanka z kawą spadła na ziemię i roztrzaskała się na tysiące malutkich kawałeczków.
"Nie, nie nie... To nie może być prawda!"
___________________________________________________________________
Hej kochani! :) Oto kolejny rozdział! Co o nim sądzicie? Zapraszamy was do komentowania :) Jestem bardzo ciekawa waszej opinii ;**
poniedziałek, 10 marca 2014
Rozdział 3
Moje życie jest nienormalne! Naprawdę NIENORMALNE! Tak strasznie chciałabym nie spotkać wtedy Jake'a. Tamtego dnia, po powrocie do domu próbowałam zmyć czarny ślad pozostawiony przez niego. Na próżno!
- Czemu to cholerstwo nie chce zejść?! - mówiłam do siebie nakładając na szyję chyba już piątą warstwę mydła! Cóż... W końcu poddałam się i poszłam spać.
***
*perspektywa obserwatora*
Dziewczyna spała spokojnie w małym ciemnym pokoju. W całym domu panowała cisza. Nagle firanka w jej zamkniętym oknie poruszyła się. W pokoju ktoś był. Mężczyzna podszedł do śpiącej. Pochylił się nad nią i wyszeptał:
- Jeszcze będziesz moja...
Odsunął się i... Rozpłynął w powietrzu.
*oczami Hope*
Zerwałam się gwałtownie z łóżka. W pokoju było ciemno. Miałam dziwny sen... Moja blizna na szyi boleśnie piekła. Dziwne...W powietrzu unosił się jakiś zapach... Obcy zapach. " Och, Hope... Ty i te twoje durne urojenia..." - pomyślałam. Potarłam ręką czoło i zasnęłam.
***
Gdy obudziłam się rano już o niczym prawie nie pamiętałam. Poranek odbył się tak jak zwykle. Po zjedzeniu śniadania babcia wysłała mnie do sklepu na zakupy, ponieważ ona sama musiała coś pilnie załatwić. Wyszłam z domu w nadzwyczaj dobrym humorze. Szybko zrobiłam zakupy i zaczęłam kierować się w stronę domu. Szłam teraz wąską uliczką. Dookoła mnie były stare i dawno już opuszczone kamienice. Zauważyłam, że na końcu ulicy ktoś stoi. Struchlałam ze strachu gdy zobaczyłam kto to...
"Fuck!" - zaklęłam w duchu gdy zauważyłam jak Jake zbliża się w moją stronę.
- O! Co za spotkanie! - uśmiechnął się. Miałam ochotę uciec.
- Cześć... - rzuciłam nie śmiało.
- Przepięknie wyglądasz! - uśmiechnął się szelmowsko.
- Lizus! - ucięłam krótko.
Zaśmiał się tylko. Teraz gdy na niego patrzyłam zauważyłam, że jest naprawdę przystojny. Miał czarne włosy, ułożone w nieładzie. Był wysoki i dobrze zbudowany. Miał na sobie czarną koszulkę i granatowe jeansy. Wyglądał naprawdę... dobrze.
- Czemu tak na mnie patrzysz? - zapytał.
- Ehm... Ja tylko... - zmieszałam się.
- Daj spokój! - rzekł i przybliżył się do mnie. Teraz czułam już zapach jego perfum... Zaraz! Ja już znam ten zapach! - do moich wspomnień powróciła dzisiejsza dziwna noc.
- Wiem, że tego pragniesz... - zbliżał się do mnie coraz bardziej.
- Jak to... co?! - byłam kompletnie zdezorientowana. Jake objął mnie i przyciągnął do siebie.
- No dalej... Zrób to! - szepnął. Czy on, do cholery, chce żebym się z nim całowała. Miałam już dość! Jednak nie potrafiłam wyrywać się z jego silnych ramion.
- STAĆ! - usłyszałam czyjś krzyk za moimi plecami. Obróciłam się. Ujrzałam wysokiego chłopaka. Miał śliczne loki i szmaragdowe oczy. Był piękny...
Jake puścił mnie gwałtownie, a ja upadłam na ziemię.
- Harry! Kopę lat! - rzekł Jake. Oni się znają?!
- Spieprzaj stąd, Jake! - odezwał się brunet - Mieliśmy umowę, tak?!
- Ta... Obawiam się, że jest ona już nieaktualna! - roześmiał się złośliwie Jake i rozwinął swoje skrzydła. Spojrzał na mnie.
- Widzimy się niedługo, piękna! - puścił do mnie oko i odleciał z szybkością błyskawicy. Byłam w szoku. Co tu się kurde dzieje?
Harry podbiegł do mnie i podał mi rękę, aby pomóc mi wstać. Zignorowałam go. Podniosłam się i otrzepałam spodnie z kurzu.
- Hej, jestem Harry! - uśmiechnął się do mnie ciepło. Boże, jaki on miał uśmiech! Zupełnie inny niż Jake.
Nie odpowiedziałam nic i odwróciłam się na pięcie.
- Ej! Dokąd idziesz? - pobiegł za mną.
- Słuchaj... - odwróciłam się do niego, tak aby móc widzieć jego piękne oczy. - Nie rozumiem NIC z tego co się dzisiaj zdarzyło! Moje życie jest kompletnie poplątane! Chcę już o tym zapomnieć i żyć NORMALNIE jak każdy człowiek, rozumiesz? - mówiąc to wyminęłam go i poszłam w swoją stronę.
- Obawiam się, że nie mogę cię tak zostawić, Hope.
Stanęłam. Skąd on zna moje imię. Poczułam jak kładzie rękę na moim ramieniu.
- Musimy sobie chyba dużo wytłumaczyć. - powiedziałam.
- Tak... Musimy. - rzekł i wziął mnie za rękę.
_________________________________________________________________________________
Siemka! :) 3 rozdział już gotowy! Strasznie się cieszę, bo wreszcie Hazza się pojawił <3
Przeczytałeś? Pisz komentarz! :**
niedziela, 9 marca 2014
Rozdział 2
Wszystkie moje myśli zatrzymały się nagle. Przede mną stał chłopak, może o rok lub dwa lata starszy ode mnie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale.... Chłopak tan miał ogromne, czarne skrzydła, które miały rozpiętość chyba na 2 metry!
- Nadal się nie boisz? - uśmiechnął się. Było w tym uśmiechu coś niedobrego. Mój umysł wręcz krzyczał do "Uciekaj, uciekaj!!". Cofnęłam się parę kroków do tyłu. W tym samym czasie chłopak ze skrzydłami postąpił kilka kroków w moją stronę.
- Czego chcesz ode mnie...? - udało mi się z siebie wydusić. Nie usłyszałam żadnej odpowiedzi. Tajemnicza istota poruszyła swoimi skrzydłami. Podmuch powietrza był tak silny, że musiałam zakryć dłonią oczy. Gdy już je otworzyłam, chłopak unosił się w powietrzu kilka metrów nade mną. Tego już było za wiele! Udało mi się ruszyć moje sparaliżowane ze strachu nogi. Zaczęłam biec przed siebie. Byle tylko dalej od tego... czegoś. Biegłam już około minutę gdy nad sobą usłyszałam czyjś przerażający śmiech. Spojrzałam w gorę. Moim oczom ukazały się czarne skrzydła. Był tuż nade mną! Teraz dopiero uświadomiłam sobie, że nie mam z nim szans. Zatrzymałam się. Już po chwili wylądował przede mną ów "osobnik".
- Kim jesteś? I czego ode mnie chcesz?! - bardziej krzyknęłam niż zapytałam. Byłam gotowa na wszystko.
- Hehe, kim jestem? - zaśmiał się - To może zostawimy sobie na później.
Spojrzałam na niego przerażonym wzrokiem.
- Spokojnie, nie zrobię ci krzywdy! - mówiąc to zwinął swoje skrzydła. Teraz wyglądał jak normalny, 19 - letni chłopak. Bałam się już trochę mniej, ale wciąż miałam obawy co niego. Podszedł do mnie, trochę za blisko.
- Jestem Jake. - przedstawił mi się. - A ty?
Zawahałam się. Czy powinnam zdradzać swoje imię komuś, przed kim jeszcze parę minut temu uciekałam?!
- Hope. - sama nie wiem dlaczego to powiedziałam.
Jake uśmiechnął się. Nie był to już ten sam szyderczy uśmiech co wcześniej, jednak dalej coś mnie w nim przerażało.
- Miło mi cię poznać! - Boże, jaki on miał głos! Taki straszny, okropny, oślizgły... Przeszedł mnie dreszcz.
- Boisz się mnie? - wyglądał na naprawdę rozbawionego.
- Trochę? - odpowiedziałam cicho.
Jake podszedł i objął mnie ramieniem. O dziwo nie protestowałam.
- Jestem normalnym człowiekiem, tak samo jak ty!
- Nie powiedziałabym! - przed oczami wciąż miałam widok jego czarnych jak noc skrzydeł.
- No dobra! - znów się zaśmiał - Może nie jestem do końca taki sam, ale nie jestem kosmitą! - uśmiechnął się i pogładził mnie po włosach. "Co on do cholery wyprawia?!"
- Puść mnie! - na nowo wstąpiła we mnie odwaga. Zdziwiłam się kiedy posłuchał.
- Po co do mnie przyszedłeś? Czy ja ci coś zrobiłam? - kolejny raz próbowałam dowiedzieć się czegoś o tym tajemniczym osobniku.
- To na razie pozostanie tajemnicą... - odezwał się. Wtedy zdarzyło się coś czego nigdy bym się nie spodziewała. Podszedł do mnie. Był bardzo blisko. Odgarnął moje włosy z szyi i... Pocałował mnie.
- Jeszcze się zobaczymy... - wyszeptał. Patrzyłam na niego oszołomiona. On tylko cofnął się, rozpostarł swoje skrzydła i pomknął do góry w niebo. Tyle go widziałam. Wciąż stałam w tym samym miejscu z szeroko otwartymi ustami. Zdecydowanie nie podobała mi się ta przygoda. Zaczęłam wolno iść w stronę domu rozmyślając o tym co się stało. Wydawało mi się jakby to wszystko było jakimś dziwnym snem. "Czy to wydarzyło się naprawdę...? Ten chłopak wyglądał jak... anioł! Ale przecież ja nie wierzę w anioły. Poza tym z tego co mi wiadomo anioły mają śnieżnobiałe skrzydła, a nie czarne! No i na pewno nie ukazują się ludziom!" - te wszystkie myśli siedziały w mojej głowie. Postanowiłam na razie o tym nie myśleć. Kiedy doszłam do domu zatrzymałam się na chwilę. Odgarnęłam włosy z szyi. W miejscu gdzie pocałował mnie Jake widniał ledwo widoczny, czarny ślad.
_________________________________________________________________________________
No hejjj! Mamy już drugi rozdział :D I co myślicie? :) Jeśli to przeczytałeś napisz komentarz ;**
- Nadal się nie boisz? - uśmiechnął się. Było w tym uśmiechu coś niedobrego. Mój umysł wręcz krzyczał do "Uciekaj, uciekaj!!". Cofnęłam się parę kroków do tyłu. W tym samym czasie chłopak ze skrzydłami postąpił kilka kroków w moją stronę.
- Czego chcesz ode mnie...? - udało mi się z siebie wydusić. Nie usłyszałam żadnej odpowiedzi. Tajemnicza istota poruszyła swoimi skrzydłami. Podmuch powietrza był tak silny, że musiałam zakryć dłonią oczy. Gdy już je otworzyłam, chłopak unosił się w powietrzu kilka metrów nade mną. Tego już było za wiele! Udało mi się ruszyć moje sparaliżowane ze strachu nogi. Zaczęłam biec przed siebie. Byle tylko dalej od tego... czegoś. Biegłam już około minutę gdy nad sobą usłyszałam czyjś przerażający śmiech. Spojrzałam w gorę. Moim oczom ukazały się czarne skrzydła. Był tuż nade mną! Teraz dopiero uświadomiłam sobie, że nie mam z nim szans. Zatrzymałam się. Już po chwili wylądował przede mną ów "osobnik".
- Kim jesteś? I czego ode mnie chcesz?! - bardziej krzyknęłam niż zapytałam. Byłam gotowa na wszystko.
- Hehe, kim jestem? - zaśmiał się - To może zostawimy sobie na później.
Spojrzałam na niego przerażonym wzrokiem.
- Spokojnie, nie zrobię ci krzywdy! - mówiąc to zwinął swoje skrzydła. Teraz wyglądał jak normalny, 19 - letni chłopak. Bałam się już trochę mniej, ale wciąż miałam obawy co niego. Podszedł do mnie, trochę za blisko.
- Jestem Jake. - przedstawił mi się. - A ty?
Zawahałam się. Czy powinnam zdradzać swoje imię komuś, przed kim jeszcze parę minut temu uciekałam?!
- Hope. - sama nie wiem dlaczego to powiedziałam.
Jake uśmiechnął się. Nie był to już ten sam szyderczy uśmiech co wcześniej, jednak dalej coś mnie w nim przerażało.
- Miło mi cię poznać! - Boże, jaki on miał głos! Taki straszny, okropny, oślizgły... Przeszedł mnie dreszcz.
- Boisz się mnie? - wyglądał na naprawdę rozbawionego.
- Trochę? - odpowiedziałam cicho.
Jake podszedł i objął mnie ramieniem. O dziwo nie protestowałam.
- Jestem normalnym człowiekiem, tak samo jak ty!
- Nie powiedziałabym! - przed oczami wciąż miałam widok jego czarnych jak noc skrzydeł.
- No dobra! - znów się zaśmiał - Może nie jestem do końca taki sam, ale nie jestem kosmitą! - uśmiechnął się i pogładził mnie po włosach. "Co on do cholery wyprawia?!"
- Puść mnie! - na nowo wstąpiła we mnie odwaga. Zdziwiłam się kiedy posłuchał.
- Po co do mnie przyszedłeś? Czy ja ci coś zrobiłam? - kolejny raz próbowałam dowiedzieć się czegoś o tym tajemniczym osobniku.
- To na razie pozostanie tajemnicą... - odezwał się. Wtedy zdarzyło się coś czego nigdy bym się nie spodziewała. Podszedł do mnie. Był bardzo blisko. Odgarnął moje włosy z szyi i... Pocałował mnie.
- Jeszcze się zobaczymy... - wyszeptał. Patrzyłam na niego oszołomiona. On tylko cofnął się, rozpostarł swoje skrzydła i pomknął do góry w niebo. Tyle go widziałam. Wciąż stałam w tym samym miejscu z szeroko otwartymi ustami. Zdecydowanie nie podobała mi się ta przygoda. Zaczęłam wolno iść w stronę domu rozmyślając o tym co się stało. Wydawało mi się jakby to wszystko było jakimś dziwnym snem. "Czy to wydarzyło się naprawdę...? Ten chłopak wyglądał jak... anioł! Ale przecież ja nie wierzę w anioły. Poza tym z tego co mi wiadomo anioły mają śnieżnobiałe skrzydła, a nie czarne! No i na pewno nie ukazują się ludziom!" - te wszystkie myśli siedziały w mojej głowie. Postanowiłam na razie o tym nie myśleć. Kiedy doszłam do domu zatrzymałam się na chwilę. Odgarnęłam włosy z szyi. W miejscu gdzie pocałował mnie Jake widniał ledwo widoczny, czarny ślad.
_________________________________________________________________________________
No hejjj! Mamy już drugi rozdział :D I co myślicie? :) Jeśli to przeczytałeś napisz komentarz ;**
sobota, 8 marca 2014
Rozdział 1
Wstałam z
łóżka. Była 6:00 rano. No tak, znów ta sama szara codzienność… Wyszłam z pokoju
i ruszyłam w stronę łazienki. Babcia jeszcze spała. Cicho zamknęłam za sobą
drzwi, nie chcąc jej obudzić. Weszłam do łazienki spojrzałam w lustro. Patrzyła
na mnie 16 – letnia brunetka z długimi włosami i dużymi brązowymi oczami. Byłam
okropna. Nie chciałam na siebie patrzeć! Zacisnęłam powieki. „Nie płacz!” – usłyszałam
w swojej głowie. Westchnęłam. Było tak samo jak zawsze. Nikogo nie darzyłam
taką nienawiścią jak samej siebie. Nie potrafiłam określić dlaczego tak jest…
Po prostu tęsknota za mamą i emocje, które musiałam skrywać w sobie każdego
dnia… To mnie po prostu przerastało. Często myślałam jakby to było mieć
normalne życie. Mieć mamę, tatę, przyjaciół, którzy zawsze będą przy tobie.
Tych wszystkich rzeczy nie miałam. Co miałam? Miałam malutkie mieszkanie w 10
piętrowym bloku. Miałam wiele nieszczęść i smutków, z którymi nie umiałam sobie
poradzić. Miałam także babcię i to było chyba jedyną rzeczą jakiej los nie
postanowił mi zabrać. Kochałam babcię ponad wszystko. Od czasu tragedii to ona
opiekowała się mną, wychowywała… Zamieszkałyśmy u niej w tym małym mieszkanku.
Była to jedyna osoba, którą miałam. Jedyna…
Umyłam się i
wyszłam z łazienki. Za niecałe 2 godziny zaczynały się lekcje. Nie miałam
zamiaru iść dzisiaj do szkoły. Nie chodziłam do niej zbyt często. Pojawiałam
się tam tylko wtedy, kiedy miałam ochotę, czyli właściwie nigdy… Szkoła mi
obojętna. Wiedziałam, że choć będę tam chodzić i tak nie dam rady skupić myśli
i nauczyć się czegoś. Chodziłam już do podstawówki i do gimnazjum. W
podstawówce uczyłam się dobrze, w gimnazjum także, ale już pod koniec 3 klasy
zaczęłam chodzić na wagary. Od rozpoczęcia nowego roku w liceum w klasie
pojawiłam się tylko 3 razy… Nie lubiano mnie tam, ja też nie lubiłam tego
miejsca więc… po co miałam tam chodzić?
Gdy wyszłam
z łazienki babcia była już na nogach - Oo… Już wstałaś, Hope?
Od razu
mówię, że nie wiem i nigdy pewnie nie dowiem się dlaczego mnie tak nazwano.
Nadzieja… Podobno to mama wymyśliła to imię.
- Tak… -
odpowiedziałam krótko i przytuliłam babcię.
- Rozumiem,
że nie idziesz do szkoły?
- Nie.
- Dobrze… Co
zjesz na śniadanie?
Kochałam
babcię za to, że nigdy nie mieszała się w moje sprawy. Wiedziała dobrze ile w
życiu przeszłam i rozumiała mnie we wszystkim. Uważała, że jestem już
wystarczająco duża i dorosłam do podejmowania własnych decyzji. Weszłam do
„salonu”. Mówię tutaj o ciasnym pomieszczeniu połączonym z „kuchnią”. W kącie pokoju stała kanapa, na której
sypiała babcia. Obok niej stał mały stoliczek i krzesło ( zastępujące fotel
). Przy ścianie stał stół, przy którym
razem z babcią jadłyśmy posiłki. Kuchnia była równie mikroskopijnych rozmiarów
co salon. Babcia włączyła czajnik, by zaparzyć herbatę.
- Pomogę ci,
babciu. – powiedziałam i już po chwili wspólnie przygotowywałyśmy śniadanie. Po
zjedzeniu posiłku postanowiłam przewietrzyć się i pójść na krótki spacer.
Wyszłam z
domu. Chłodny wiatr rozwiał moje włosy. Założyłam czarną bluzę i ruszyłam przed
siebie. Postanowiłam, że dzisiaj pójdę do małego lasku, który znajdował się
niedaleko mojego domu. Po 30 minutach byłam już na miejscu. Był początek
wiosny, więc wszystko w lesie dopiero budziło się do życia. Na szczęście wytyczono
tu szlak więc ruszyłam wyznaczoną drogą. Szłam i szłam podziwiając piękno przyrody.
Nagle usłyszałam za sobą jakiś szelest. Obejrzałam się lecz niczego nie
zobaczyłam. Pomyślałam, że to na pewno dzikie zwierzęta, to chyba logiczne.
Szłam dalej. Miałam dziwne wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. Zdawało mi się, że
słyszałam za sobą czyjeś kroki. Obejrzałam się znowu. Nikogo nie było widać.
Nie należałam do osób, które przejmowały się byle czym. Kolejny raz usłyszałam jakiś
szelest. To zaczynało być już wkurzające.
- Kim ty
jesteś, do cholery! Jak chcesz to wyjdź, a nie chowaj się jak jakiś dureń! Nie
myśl, że będę się ciebie bać… Ja się NIE BOJĘ!! – krzyknęłam, a moje ostatnie
słowa odbiły się echem po lesie.
- Skoro
chcesz… - usłyszałam czyjś męski głos. Przeszedł mnie bardzo nieprzyjemny
dreszcz. Może trochę przesadziłam z tą odwagą… Zaczęłam powoli wycofywać się w
stronę, z której przyszłam. Zobaczyłam jak na ścieżkę pada czyjś cień. „Cholera!” - przełknęłam ślinę i obejrzałam się za
siebie. To co zobaczyłam przechodziło wszelkie ludzkie pojęcie. Stałam
sparaliżowana ze strachu bojąc się wykonać jakikolwiek ruch.
_________________________________________________________________
No hejj! ;) No to mamy 1 rozdział! Początek może trochę nudny, ale mam słabość do długich wstępów xD Przeczytałeś? Zostaw komentarz i napisz mi co myślisz o moim blogu... To dla mnie BARDZO ważne, znać waszą opinię.
Do zobaczenia ;**
piątek, 7 marca 2014
Prolog
Kiedy byłam
mała zawsze lubiłam patrzeć na gwiazdy. Często siadałyśmy z mamą w oknie i
obserwowałyśmy je. Zawsze zastanawiało mnie po co ktoś je stworzył. Pewnej nocy
podzieliłam się swoimi przemyśleniami z mamą.
- Mamo… Po
co są gwiazdy? – słysząc to kobieta uśmiechnęła się ciepło.
- Spójrz… -
mama wskazała mi ręką niebo – Co widzisz?
Jej pytanie
wydawało mi się trochę absurdalne, ale odpowiedziałam.
- No… Dużo
światełek… Bardzo dużo – westchnęłam zapatrzona w ten niesamowity widok.
- No
właśnie! Wiesz, ile jest tych gwiazd na niebie, tyle na ziemi ludzi. Niektórzy
mówią, że każdy człowiek ma swoją gwiazdkę.
- Naprawdę?
- Tak.
- Nawet ty i
ja?
- Nawet my.
– mama przytuliła mnie mocno i kontynuowała swoją opowieść.
- Na każdej
z gwiazd mieszka anioł.
- A…. Kto
to…? – spojrzałam zdziwiona na mamę.
- Hmm… To
taki ktoś, kto będzie cię chronił przez całe twoje życie. Nawet teraz patrzy na
ciebie.
Uśmiechnęłam
się.
- Jak myślisz
mamo, która gwiazdka jest moja?
- A jak
myślisz? – mama uśmiechnęła się tajemniczo. Po raz kolejny spojrzałam w niebo.
Gwiazd było tak wiele! Skąd miałam wiedzieć, która jest moja? Wpatrywałam się w
nie długo… Aż w końcu dostrzegłam tą jedną, najjaśniejszą. Tak pięknie lśniła,
widocznie wyróżniała się spośród innych. Wskazałam na nią palcem i z dumą
powiedziałam:
- Ta!
- Ooo…
Widzę, że dobrze wybrałaś! – mama ucałowała mnie w czoło. Tak bardzo ją
kochałam…
- No, ale
teraz pora iść spać! Spójrz, która godzina! – kobieta wskazała na zegar.
Dochodziła 24:00. Czas spędzony z mamą
tak szybko płynął!
- No już, do
łóżeczka! – mama wzięła mnie za ręce i zaniosła na piętro do mojego pokoiku na
poddaszu.
- Śpij
kochanie… - wyszeptała mama i wyszła z pokoju. Chwilkę leżałam sama w ciemnym
pokoju. Po chwili podeszłam do małego okienka znajdującego się przy łóżeczku.
Wypatrzyłam swoją gwiazdkę.
- Wiem, że
tam jesteś! – pomachałam do niej i wróciłam do łóżka. Zasnęłam.
***
Dziś nie
patrzę już w gwiazdy. Od śmierci mamy minęło 11 lat. Przestałam wierzyć w
anioły i inne bajki, które mi opowiadała. Tęsknię za nią. Nigdy nie płaczę.
Nawet na jej pogrzebie nie płakałam. Tak, wiem może wydawać się to dziwne.
Jednak należy zauważyć fakt, że kiedy doszło do tragedii miałam jedynie 5 lat.
Nie rozumiałam jeszcze wielu rzeczy… Kiedy spytałam się babci gdzie jest mama
odpowiedziała mi krótko:
- Wyszła…
Wyjechała… Nie będzie jej przez jakiś czas… - była okropnie smutna. Jeszcze
nigdy jej takiej nie widziałam. Wyszłam z pokoju. Wbiegłam po schodach na górę
i weszłam do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku. Myślałam, że mama niedługo
wróci. Mijały minuty… Godziny… W końcu wybiegłam z pokoju. Wyszłam na dwór. Po
moich policzkach spływały gorące łzy.
- Mamo! –
wołałam – Mamo, gdzie się schowałaś? – zaczęłam szukać jej po ogrodzie. – Wróć
do mnie…
Mijały lata.
Mama nie wróciła.
_________________________________________________________________
Hejj kochani! Witam was na moim blogu. To takie małe wprowadzenie na początek ;3 Mam nadzieję, że moje opowiadanie wam do gustu. Oczywiście będzie ono o 1D.Jeżeli jak narazie wydaje się wam trochę nudne nie martwcie się ( później powinno się rozkręcić xD)
Proszę skomentujcie i powiedzcie co sądzicie i czy mam kontynuować :)
Proszę skomentujcie i powiedzcie co sądzicie i czy mam kontynuować :)
Ps. Przepraszam za błędy jeżeli jakieś będą...
Subskrybuj:
Posty (Atom)