niedziela, 9 marca 2014

Rozdział 2

Wszystkie moje myśli zatrzymały się nagle. Przede mną stał chłopak, może o rok lub dwa lata starszy ode mnie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale.... Chłopak tan miał ogromne, czarne skrzydła, które miały rozpiętość chyba na 2 metry!
- Nadal się nie boisz? - uśmiechnął się. Było w tym uśmiechu coś niedobrego. Mój umysł wręcz krzyczał do "Uciekaj, uciekaj!!". Cofnęłam się parę kroków do tyłu. W tym samym czasie chłopak ze skrzydłami postąpił kilka kroków w moją stronę.
- Czego chcesz ode mnie...? - udało mi się z siebie wydusić. Nie usłyszałam żadnej odpowiedzi. Tajemnicza istota poruszyła swoimi skrzydłami. Podmuch powietrza był tak silny, że musiałam zakryć dłonią oczy. Gdy już je otworzyłam, chłopak unosił się w powietrzu kilka metrów nade mną. Tego już było za wiele! Udało mi się ruszyć moje sparaliżowane ze strachu nogi. Zaczęłam biec przed siebie. Byle tylko dalej od tego... czegoś. Biegłam już około minutę gdy nad sobą usłyszałam czyjś przerażający śmiech. Spojrzałam w gorę. Moim oczom ukazały się czarne skrzydła. Był tuż nade mną! Teraz dopiero uświadomiłam sobie, że nie mam z nim szans. Zatrzymałam się. Już po chwili wylądował przede mną ów "osobnik".
- Kim jesteś? I czego ode mnie chcesz?! - bardziej krzyknęłam niż zapytałam. Byłam gotowa na wszystko.
- Hehe, kim jestem?  - zaśmiał się - To może zostawimy sobie na później.
Spojrzałam na niego przerażonym wzrokiem.
- Spokojnie, nie zrobię ci krzywdy! - mówiąc to zwinął swoje skrzydła. Teraz wyglądał jak normalny, 19 - letni chłopak. Bałam się już trochę mniej, ale wciąż miałam obawy co niego. Podszedł do mnie, trochę za blisko.
- Jestem Jake. - przedstawił mi się. - A ty?
Zawahałam się. Czy powinnam zdradzać swoje imię komuś, przed kim jeszcze parę minut temu uciekałam?!
- Hope. - sama nie wiem dlaczego to powiedziałam.
Jake uśmiechnął się. Nie był to już ten sam szyderczy uśmiech co wcześniej, jednak dalej coś mnie w nim przerażało.
- Miło mi cię poznać! - Boże, jaki on miał głos! Taki straszny, okropny, oślizgły... Przeszedł mnie dreszcz.
- Boisz się mnie? - wyglądał na naprawdę rozbawionego.
- Trochę? - odpowiedziałam cicho.
Jake podszedł i objął mnie ramieniem. O dziwo nie protestowałam.
- Jestem normalnym człowiekiem, tak samo jak ty!
- Nie powiedziałabym! - przed oczami wciąż miałam widok jego czarnych jak noc skrzydeł.
- No dobra! - znów się zaśmiał - Może nie jestem do końca taki sam, ale nie jestem kosmitą! - uśmiechnął się i pogładził mnie po włosach. "Co on do cholery wyprawia?!"
- Puść mnie! - na nowo wstąpiła we mnie odwaga. Zdziwiłam się kiedy  posłuchał.
- Po co do mnie przyszedłeś? Czy ja ci coś zrobiłam? - kolejny raz próbowałam dowiedzieć się czegoś o tym tajemniczym osobniku.
- To na razie pozostanie tajemnicą... - odezwał się. Wtedy zdarzyło się coś czego nigdy bym się nie spodziewała. Podszedł do mnie. Był bardzo blisko. Odgarnął moje włosy z szyi i... Pocałował mnie.
- Jeszcze się zobaczymy... - wyszeptał. Patrzyłam na niego oszołomiona. On tylko cofnął się, rozpostarł swoje skrzydła i pomknął do góry w niebo. Tyle go widziałam. Wciąż stałam w tym samym miejscu z szeroko otwartymi ustami. Zdecydowanie nie podobała mi się ta przygoda. Zaczęłam wolno iść w stronę domu rozmyślając o tym co się stało. Wydawało mi się jakby to wszystko było jakimś dziwnym snem. "Czy to  wydarzyło się naprawdę...? Ten chłopak wyglądał jak... anioł! Ale przecież ja nie wierzę w anioły. Poza tym z tego co mi wiadomo anioły mają śnieżnobiałe skrzydła, a nie czarne! No i na pewno nie ukazują się ludziom!" - te wszystkie myśli siedziały w mojej głowie. Postanowiłam na razie o tym nie myśleć. Kiedy doszłam do domu zatrzymałam się na chwilę. Odgarnęłam włosy z szyi. W miejscu gdzie pocałował mnie Jake widniał ledwo widoczny, czarny ślad.  
_________________________________________________________________________________

No hejjj! Mamy już drugi rozdział :D I co myślicie? :) Jeśli to przeczytałeś napisz komentarz ;**


2 komentarze:

  1. No no! Akcja się rozkręca :)
    Kurczę, mam nadzieję, że po tym rozdziale nie przyśnią mi się jakieś anioły z czarnymi skrzydłami :D (taki żarcik, ja nie jestem zbyt normalna, więc nie zwracaj uwagi na to co piszę ;))
    Wracając do rozdziału to podoba mi się jak piszesz i w ogóle to opowiadanie mi się podoba, takie inne jest :).
    Ciekawi mnie co ten znak może oznaczać?
    Czekam na kolejny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow <3 Genialny rozdział :) Jestem mega ciekawa kim jest ten koleś i co oznaczał ten znak ;) Czekam na nn

    OdpowiedzUsuń