Kiedy byłam
mała zawsze lubiłam patrzeć na gwiazdy. Często siadałyśmy z mamą w oknie i
obserwowałyśmy je. Zawsze zastanawiało mnie po co ktoś je stworzył. Pewnej nocy
podzieliłam się swoimi przemyśleniami z mamą.
- Mamo… Po
co są gwiazdy? – słysząc to kobieta uśmiechnęła się ciepło.
- Spójrz… -
mama wskazała mi ręką niebo – Co widzisz?
Jej pytanie
wydawało mi się trochę absurdalne, ale odpowiedziałam.
- No… Dużo
światełek… Bardzo dużo – westchnęłam zapatrzona w ten niesamowity widok.
- No
właśnie! Wiesz, ile jest tych gwiazd na niebie, tyle na ziemi ludzi. Niektórzy
mówią, że każdy człowiek ma swoją gwiazdkę.
- Naprawdę?
- Tak.
- Nawet ty i
ja?
- Nawet my.
– mama przytuliła mnie mocno i kontynuowała swoją opowieść.
- Na każdej
z gwiazd mieszka anioł.
- A…. Kto
to…? – spojrzałam zdziwiona na mamę.
- Hmm… To
taki ktoś, kto będzie cię chronił przez całe twoje życie. Nawet teraz patrzy na
ciebie.
Uśmiechnęłam
się.
- Jak myślisz
mamo, która gwiazdka jest moja?
- A jak
myślisz? – mama uśmiechnęła się tajemniczo. Po raz kolejny spojrzałam w niebo.
Gwiazd było tak wiele! Skąd miałam wiedzieć, która jest moja? Wpatrywałam się w
nie długo… Aż w końcu dostrzegłam tą jedną, najjaśniejszą. Tak pięknie lśniła,
widocznie wyróżniała się spośród innych. Wskazałam na nią palcem i z dumą
powiedziałam:
- Ta!
- Ooo…
Widzę, że dobrze wybrałaś! – mama ucałowała mnie w czoło. Tak bardzo ją
kochałam…
- No, ale
teraz pora iść spać! Spójrz, która godzina! – kobieta wskazała na zegar.
Dochodziła 24:00. Czas spędzony z mamą
tak szybko płynął!
- No już, do
łóżeczka! – mama wzięła mnie za ręce i zaniosła na piętro do mojego pokoiku na
poddaszu.
- Śpij
kochanie… - wyszeptała mama i wyszła z pokoju. Chwilkę leżałam sama w ciemnym
pokoju. Po chwili podeszłam do małego okienka znajdującego się przy łóżeczku.
Wypatrzyłam swoją gwiazdkę.
- Wiem, że
tam jesteś! – pomachałam do niej i wróciłam do łóżka. Zasnęłam.
***
Dziś nie
patrzę już w gwiazdy. Od śmierci mamy minęło 11 lat. Przestałam wierzyć w
anioły i inne bajki, które mi opowiadała. Tęsknię za nią. Nigdy nie płaczę.
Nawet na jej pogrzebie nie płakałam. Tak, wiem może wydawać się to dziwne.
Jednak należy zauważyć fakt, że kiedy doszło do tragedii miałam jedynie 5 lat.
Nie rozumiałam jeszcze wielu rzeczy… Kiedy spytałam się babci gdzie jest mama
odpowiedziała mi krótko:
- Wyszła…
Wyjechała… Nie będzie jej przez jakiś czas… - była okropnie smutna. Jeszcze
nigdy jej takiej nie widziałam. Wyszłam z pokoju. Wbiegłam po schodach na górę
i weszłam do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku. Myślałam, że mama niedługo
wróci. Mijały minuty… Godziny… W końcu wybiegłam z pokoju. Wyszłam na dwór. Po
moich policzkach spływały gorące łzy.
- Mamo! –
wołałam – Mamo, gdzie się schowałaś? – zaczęłam szukać jej po ogrodzie. – Wróć
do mnie…
Mijały lata.
Mama nie wróciła.
_________________________________________________________________
Hejj kochani! Witam was na moim blogu. To takie małe wprowadzenie na początek ;3 Mam nadzieję, że moje opowiadanie wam do gustu. Oczywiście będzie ono o 1D.Jeżeli jak narazie wydaje się wam trochę nudne nie martwcie się ( później powinno się rozkręcić xD)
Proszę skomentujcie i powiedzcie co sądzicie i czy mam kontynuować :)
Proszę skomentujcie i powiedzcie co sądzicie i czy mam kontynuować :)
Ps. Przepraszam za błędy jeżeli jakieś będą...
Oh, coś czuję że chłopcy pomogę jej znowu uwierzyć... :D
OdpowiedzUsuńCzekam na ciąg dalszy, weny :*
kontynuuj kontynuuj bo zapowiada się świetnie ;)
OdpowiedzUsuńjeśli pojawi się kolejny rozdział była bym Cu wdzięczna gdybyś mnie poinformowała, jeśli to nie będzie problem :)
aa no i dziękuję za komentarz :*
Świetne! <3
OdpowiedzUsuń