sobota, 15 marca 2014

Rozdział 4

- Gdzie ty mnie prowadzisz?! Puść mnie! - krzyczałam do Harry'ego, który ciągnał mnie za rękę poprzez uliczki miasta.
- Nie mam zamiaru! - uśmiechnął się szelmowsko. Westchnęłam. Wyglądało na to, że jednak MUSZĘ iść gdzieś, nie wiadomo gdzie, z jakimś obcym chłopakiem. Po paru minutach doszliśmy do małej kawiarenki. Weszliśmy do środka. Nie było tu nikogo prócz jakiejś pary, siedzącej na końcu pomieszczenia. Harry podszedł do baru, by coś zamówić.
- Choć! - wskazał głową na bar.
- Nie mam pieniędzy! - odburknęłam.
- A czy ja ci każe płacić?! - roześmiał się ukazując swoje ślicznie dołeczki w policzkach. - Dzień dobry! - zwrócił się teraz do jakiejś dziewczyny stojącej przy barze. - Poprosze małe ekspresso. A ty, Hope? - spojrzał na mnie.
- Ja... Ehm... To samo... - powiedziałam cicho.
Usiedlismy przy stoliku. Czekaliśmy na nasze zmówienia. Harry wpatrywał się we mnie bacznie, nic nie mówiąc. W końcu nie wytrzymałam.
- Odezwiesz się, czy będziesz tak siedzieć jak jakiś kompletny dureń?!
- Aaa... Tak! - wyglądał jakby otrząsnał się z jakiegoś transu. Śmieszne.
- Z czego się śmiejesz? - kąciki jego ust uniosły się lekko.
- Z niczego... - wyraz mojej twarzy momentalnie się zmienił.
- No więc... Od czego by tu zacząć...
- Kim jest Jake? - przerwalam mu. Byłam taka ciekawa kim jest ten tajemniczy chłopak. Harry spoważniał.
- Dobrze, powiem ci, ale... Możesz nie uwierzyć w to co ci powiem.
- Zniose wszystko. - odparlam szybko.
- No więc... - zaczął niepewnie Harry.
- On jest aniołem?! - znowu przerwałam.
- Ech... Można tak powiedzieć...
- To znaczy...?
- Ludzie czasami ich tak nazywają, więc przybrali juz taką nazwę. Jake... On jest czarnym aniołem.
- Co?
- No dobrze. Widzę, że będę musiał opowiedzieć ci wszystko od początku. - westchnął.
- Zamieniam się w słuch.
- Historia rozpoczęła się wraz z powstaniem pierwszego białego anioła...
- Mówileś, że jest CZARNYM aniołem.
- Nie przerywają mi! - uciął ostro. Zamilkłam.
- Raz na kilka lat zostaje wybrany biały anioł. Są one wybierane sposród zwykłych ludzi. Takich jak ty... I ja - zawahał się. Wydawało mi się to trochę dziwne ale nic nie mówiłam.
- Białe anioły wybierane są aby chronić wyjątkowe osoby na świecie. To tacy ich jakby... Ochroniarze! - pstryknął palcami na znak, że znalazł odpowiednie określenie.
- Natomiast czarne anioły... - nie zdarzył dokończyć, bo do naszego stolika podeszła kelnerka niosąc nasze zamówienia. Położyła je na stoliku.
- Dziękujemy - rzekł Harry. Kobieta odeszła, a Hazza popijając kawę mówił dalej.
- Czarne anioły to "zbutnowane" białe anioły...
- Mhmm... - mruknęłam z zastanowieniem sącząc przez rurkę pyszną kawę.
- Jake jest właśnie jednym z nich. Czarne anioły chcą a by świat był pod ich panowaniem. Dlatego co jakiś czas próbują przeciągnąć na swoją stronę zwykłych śmiernelników, aby do nich dołączyli i stali się tacy jak oni.
- Czy to znaczy, że Jake...
- Tak, on wybrał właśnie ciebie na swoją ofiarę. - rzekł smutno chłopak. Przeszedł mnie dreszcz.
- Czy on może mi coś zrobić? - zapytalam z lekkim strachem.
- Nie... On będzie cię tylko kusił. Im bliższą będziesz stawać się dla niego osobą, tym bardziej będziesz zmieniać się w...
- ... Czarnego anioła. - dokończyłam cicho.
- Nie martw się! - powiedział Harry, patrząc na mnie z troską. - Dopóki nie złożył na tobie pocałunku, nie masz się czego bać.
- Aachaa... - odpowiedzialna niepewnie i odruchowo zasłoniłam czarny ślad na mojej szyi. - Aa... Co by się stało, gdyby mnie pocałował...?
- Czarne anioły w ten sposób naznaczają swoje ofiary... Jeżeli zostaniesz naznaczona... Nie ma już odwrotu...
W chwili gdy wypowiedział te słowa, moja szklanka z kawą spadła na ziemię i roztrzaskała się na tysiące malutkich kawałeczków.
"Nie, nie nie... To nie może być prawda!"
___________________________________________________________________

Hej kochani! :) Oto kolejny rozdział! Co o nim sądzicie? Zapraszamy was do komentowania :) Jestem bardzo ciekawa waszej opinii ;**


1 komentarz:

  1. Suuuper, suuuuper, suuuuper <3 Mam nadzieję, że Hope powie o tym Hazzie <3

    OdpowiedzUsuń