*oczami Harry'ego*
Nagle Hope znieruchomiała. Wpatrywała się we mnie jakby zobaczyła ducha! Upuściła szklankę z kawą. Gorąca ciecz rozlała się po podłodze.
- Hope, Hope! Co się stało?! - podbiegłem do niej. Nie wiedziałem co mam robić... Przytuliłem ją do siebie mocno. Była taka ciepła...
- Ej! Puszczaj! - poruszyła się gwałtownie w moich ramionach. Nie chciałem jej wypuścić. Chciałem mieć ja przy sobie...
- Harry, słyszysz?! - była już mocno poirytowana. Zwolniłem uścisk. Hope wyrwała mi się z rąk i odsunęła się ode mnie.
- Przepraszam, myślałem, że coś się stało... - zawstydziłem się. Faktycznie zachowałem się głupio. Nie odzywała się.
Po chwili podeszła do nas kelnerka żeby posprzątać resztki ekspresso z podłogi. Uznałem, że to dobry moment aby się stąd zmyć.
- Hope, idziemy! - zwróciłem się do dziewczyny. Spojrzała na mnie nie ufnie. Wyglądała ślicznie w ciemno niebieskich rurkach, czarnej koszuli i skórzanej kurtce. Miała długie, kasztanowe włosy i najpiękniejsze na świecie orzechowe oczy. Gdyby się dłużej zastanowić... Tak, nie byłem wart tej dziewczyny choćby w najmniejszym calu.
Wstała. Zmierzyła mnie wzrokiem i zaczęła kierować się w stronę wyjścia. Dogoniłem ją. Teraz byłem już obok niej. Czułem jej ciepło i zapach.
*oczami Hope*
Szliśmy ramię w ramię poprzez jakąś uliczkę. Obok nas co chwila przejeżdżały samochody. Nie zwracałam na to uwagi. W tej chwili moje myśli były splątane jak kłębek wełny. Zostalam naznaczona. Jake będzie mnie nawiedzał. Zostanę czarnym aniołem. Nie... Nie...
- Hope! Dlaczego płaczesz?! - Harry stanął naprzeciw mnie. Wyglądał na naprawdę zatroskanego.
Ja płaczę?! Płaczę? Przecież nie robiłam tego od lat!
- Został mnie! Nie znam cię! Nawet nie wiem kim jesteś! - wyminęłam go. Szybkim krokiem zaczęłam kierować się w stronę domu. Chciałam wreszcie wejść do swojego pokoju. Tam byłam bezpieczna...
Dopiero teraz zauważyłam, że po mojej twarzy spływają potoki łez. Widocznie zagromadziło ich się sporo przez te kilka lat. Przecież zawsze starałam się być silna. Dlaczego teraz się poddałam? Kurde, i to jeszcze przed Harrym! Pomyśli, że jestem...
Kolejna fala łez. Wręcz ksztusilam się od płaczu. Mój obraz całkowicie się zamazał. Poczułam ogromną tęsknotę, która ogarniala mnie coraz bardziej z każda minutą. Mama... Gdyby ona tu była!
- Mamo! Wróć do mnie! Proszę... - nie potrafiłam zapanować nad swoimi emocjami. Co się ze mną dzieje?! Zatrzymałam się. Przed oczyma stanął mi obraz mojego dzieciństwa. Mama, nasz mały domek na wzgórzu, gwiazdy. Kolejne łzy.
Ten moment zapamiętam chyba do końca życia. To był pierwszy raz kiedy coś we mnie pękło. Nie dałam rady już dłużej ukrywać. emocji, nawet przed samą sobą.
Oparłam się o jakiś budynek. Zasłoniłam twarz rękoma.
Po paru chwilach poczułam czyjś delikatny dotyk na moim ramieniu. Harry. Nie miałam siły nic mówić. Po prostu stałam i płakałam. Łez było już mniej, jednak wciąż jedna po drugiej spływały po mojej twarzy.
- Chodź. - rzekl chłopak. W tej samej chwili poczułam jak jego silne ramiona unoszą mnie do góry. Wziął mnie na ręce i... Zaczął gdzieś iść. Wtuliłam się w jego szyję. Czemu ja to robię?! Czułam się bezpieczna. Uspokoiłam się już. Po kilkunastu minutach Harry zatrzymał się. Podniosłam głowę i zobaczyłam, że znajdujemy się pod moim domem. Skąd on wiedział gdzie mieszkam?
- Wszystko w porządku? - zapytał cicho.
- Nie. - odpowiedziałam. Nie było dobrze... Czułam się okropnie.
Westchnął i postawił mnie na ziemi.
- Dasz sobie radę? - zapytał.
- Tak... - odpowiedziałam drżącym głosem. Wpatrywał się we mnie jeszcze chwilę. Zaczął powoli odchodzić.
- Nie zostawiaj mnie! - ledwo udało mi się wydusić przez łzy.
Odwrócił się. Podszedł do mnie i uśmiechnął się ciepło.
- Nigdy cię nie zostawię. Nigdy! - wyszeptał.
Znów zaczęłam płakać. Sama nie wiem czemu.
- Cii... Wszystko będzie dobrze, słyszysz? - zaczął delikatnie ocierać moje łzy. Ucałował mnie w czoło. To było tak miłe uczucie... Ale dlaczego on to robił? Przecież mnie nie znał... Chyba.
Wreszcie udało mi się zapanować nad łzami. Przetarłam oczy i spojrzalam na Harrego. Uśmiechal się do mnie. Nie mogłam się powstrzymać i także odwzajemnilam ten gest.
- Harry... Odwiedzisz mnie jeszcze kiedyś? - zapytałam niepewnie.
- Oczywiście! Tak często jak tylko zechcesz! - jego uśmiech rozszerzył się ukazując białe zęby.
- No to... Do zobaczenia! - powiedziałam.
- Narazie! - pomachał mi na pożegnanie i odszedł w swoją stronę.
*oczami Harry'ego*
Co ja mam myśleć o tym dzisiejszym zdarzeniu. Z jednej strony jestem przeszczęśliwy! Udało mi się zdobyć jej zaufanie. Z drugiej jednak strony... Dlaczego tak płakała? Czyżby to miało jakiś związek z tym co jej dzisiaj opowiedziałem? Może się wystraszyła? Hmmm... Na pewno będę musiał się tego dowiedzieć...
___________________________________________________________________
Hej kochani ;* Troszkę nam się melancholijnie zrobiło xD Jak myślicie co będzie dalej? :)
Jeśli przeczytałeś został komentarz <3
Super :)
OdpowiedzUsuńCześć . Chciałam Cię serdecznie zaprosić na mojego bloga http://my-diary-my-love-story.blogspot.com/ . Przed chwilą ukazał się rozdział 9 . Mam nadzieje że spodoba Ci się historia Klary i Harrego . Jeśli już przeczytasz proszę pozostaw coś po sobie . Pozdrawiam .
OdpowiedzUsuń