~ czytaj notkę pod rozdziałem ;) ~
*oczami Hope*
Boże... Co się ze mną dzieje?! Dzisiaj był kompletnie zakręcony dzień... - rozmyślalam kładąc sie do łóżka. Zastanawialo mnie dlaczego tak szybko zaufałam Harry'emu. Przecież znalam go ledwie jeden dzień, a wydawał mi sie tak bliski! Nie wiedziałam dlaczego, ale wydawało mi się, że on wie o mnie dużo więcej... Było w nim coś tajemniczego i intrygującego. Jego niezwykła uroda i ten charakterystyczny, lekko chrypiący głos przyprawiał mnie o dreszcze. Ponadto burza loków na głowie, pełne usta oraz niezwykłe zielone oczy... Wiedziałam, że nie ma ideału, ale Harry wydawał mi się właśnie taki... Idealny! Oczywiście tylko z wyglądu, bo jego charakteru nie zdążyłam jeszcze dobrze poznać. Dziwiło mnie jaki był opiekuńczy i wrażliwy. Bardzo przejął się kiedy wczoraj zaczęłam płakać.
Ten zagadkowy chłopak siedział wciąż w mojej głowie. Bardzo chciałam jeszcze raz zobaczyć jeszcze raz jego twarz... Zaraz, Hope! O czym ty w ogóle myślisz! Nie zaprzątaj sobie głowy takimi rzeczami! Przecież masz na głowie inne, WAŻNIEJSZE sprawy, na przykład... Jake.
Tak... Jake od samego początku był osobą, której zwyczajnie się bałam. Zwłaszcza gdy dowiedzialam się, że jest aniołem ciemności, a ja jego "ofiarą" jak to nazwał Harry. Ciężko było mi się do tego przyznać, ale Jake był bardzo pociągający. Tak, wiem to dziwne... Bać się kogoś, a jednocześnie interesować się jego osobą. Byłam pewna, że już niedługo znowu go spotkam. Bałam się. Bardzo się bałam. Z drugiej jednak strony Jake sprawiał wrażenie całkiem sympatycznego...
Wtedy coś wpadło mi do głowy... Skąd mam mieć pewność, że Harry mówił PRAWDĘ?! Fakt, Jake miał czarne skrzydła, tego nie dało się ukryć! Ale skąd miałam wiedzieć czy jest zły, czy nie? Może nie miał wobec mnie żadnych złych zamiarów, a Harry... Wzdrygnęłam się na samą myśl o tym, że ten śliczny i przyjacielski chłopak może chcieć mojej zguby. Sama nie wiedziałam komu wierzyć! Położyłam się na łóżku. Tego wszystkiego było za dużo. Teraz potrzebowała jednego: SNU!
*oczami Hope*
Boże... Co się ze mną dzieje?! Dzisiaj był kompletnie zakręcony dzień... - rozmyślalam kładąc sie do łóżka. Zastanawialo mnie dlaczego tak szybko zaufałam Harry'emu. Przecież znalam go ledwie jeden dzień, a wydawał mi sie tak bliski! Nie wiedziałam dlaczego, ale wydawało mi się, że on wie o mnie dużo więcej... Było w nim coś tajemniczego i intrygującego. Jego niezwykła uroda i ten charakterystyczny, lekko chrypiący głos przyprawiał mnie o dreszcze. Ponadto burza loków na głowie, pełne usta oraz niezwykłe zielone oczy... Wiedziałam, że nie ma ideału, ale Harry wydawał mi się właśnie taki... Idealny! Oczywiście tylko z wyglądu, bo jego charakteru nie zdążyłam jeszcze dobrze poznać. Dziwiło mnie jaki był opiekuńczy i wrażliwy. Bardzo przejął się kiedy wczoraj zaczęłam płakać.
Ten zagadkowy chłopak siedział wciąż w mojej głowie. Bardzo chciałam jeszcze raz zobaczyć jeszcze raz jego twarz... Zaraz, Hope! O czym ty w ogóle myślisz! Nie zaprzątaj sobie głowy takimi rzeczami! Przecież masz na głowie inne, WAŻNIEJSZE sprawy, na przykład... Jake.
Tak... Jake od samego początku był osobą, której zwyczajnie się bałam. Zwłaszcza gdy dowiedzialam się, że jest aniołem ciemności, a ja jego "ofiarą" jak to nazwał Harry. Ciężko było mi się do tego przyznać, ale Jake był bardzo pociągający. Tak, wiem to dziwne... Bać się kogoś, a jednocześnie interesować się jego osobą. Byłam pewna, że już niedługo znowu go spotkam. Bałam się. Bardzo się bałam. Z drugiej jednak strony Jake sprawiał wrażenie całkiem sympatycznego...
Wtedy coś wpadło mi do głowy... Skąd mam mieć pewność, że Harry mówił PRAWDĘ?! Fakt, Jake miał czarne skrzydła, tego nie dało się ukryć! Ale skąd miałam wiedzieć czy jest zły, czy nie? Może nie miał wobec mnie żadnych złych zamiarów, a Harry... Wzdrygnęłam się na samą myśl o tym, że ten śliczny i przyjacielski chłopak może chcieć mojej zguby. Sama nie wiedziałam komu wierzyć! Położyłam się na łóżku. Tego wszystkiego było za dużo. Teraz potrzebowała jednego: SNU!
Szłam ulicą. Nie wiedziałam gdzie jestem, ani co tutaj właściwie robię. Mimo to szlam przed siebie, licząc iż napotkam jakieś znane mi miejsce. Na końcu drogi dostrzegłam jakąś postać. Ucieszyłam się. Zapytam tego kogoś o drogę do domu! Przyspieszyłam, chcąc szybko dotrzeć do obserwowanej przeze mnie osoby.
- Witaj, Hope!
- J - Jake...? - co on tu, kurde robi?!
- O! A jednak mnie pamiętasz! - odpowiedział z lekką ironią w głosie.
- Taa...
- Chodź, przejdziemy się gdzieś! - uśmiechnął sie zachęcająco.
Całe moje ciało wręcz krzyczało: NIE, NIE RÓB TEGO! Pamiętasz co mówił Harry?!
Sama zdziwiłam się gdy z moich ust wydobyło się stanowcze...
- Tak! Dobry pomysł! - uśmiechnęłam się do niego promiennie.
Zaczęliśmy iść chodnikiem, rozmawiając. Nie pamiętam już dokładnie o czym. Było bardzo miło i już nie bałam się go. Co chwile wygłupialiśmy się, śmiałam się radośnie. Od wielu lat nie czułam się taka szczęśliwa. W pewnej chwili Jake stanął na przeciw mnie, nie dając mi przejść. Zatrzymałam się i spojrzałam na jego twarz z uśmiechem.
- Co ty wyprawiasz? - roześmiałam się znowu.
W tej samej chwili chłopak rozwinął swoje ogromne skrzydła. Pobladłam.
- Czemu się już nie śmiejesz? - rzekł i musnął ustami mój policzek. - Jesteś taka piękna gdy to robisz... - ponownie złożył kilka delikatnych pocałónków na mojej twarzy. - Boisz się ich? - byłam pewna, że mówił o swoich skrzydłach. To była prawda, znów lęk ogarnął moje ciało. Jake całował już moją szyję.
- Przestań! - odezwałam się stanowczo. Udawał, że mnei nie słyszy.
- Już niedługo ty też będziesz je mieć... - wyszeptał. Jego czarne skrzydła okryły mnie. Przysunął się jeszcze bliżej mnie. Przestał obcałowywać moje ciało i spojrzał mi w oczy.
- Nie bój się, to nie zaboli... - szeptał. Zaczął zbliżać swoją twarz do mojej. Nie, nie...
- Witaj, Hope!
- J - Jake...? - co on tu, kurde robi?!
- O! A jednak mnie pamiętasz! - odpowiedział z lekką ironią w głosie.
- Taa...
- Chodź, przejdziemy się gdzieś! - uśmiechnął sie zachęcająco.
Całe moje ciało wręcz krzyczało: NIE, NIE RÓB TEGO! Pamiętasz co mówił Harry?!
Sama zdziwiłam się gdy z moich ust wydobyło się stanowcze...
- Tak! Dobry pomysł! - uśmiechnęłam się do niego promiennie.
Zaczęliśmy iść chodnikiem, rozmawiając. Nie pamiętam już dokładnie o czym. Było bardzo miło i już nie bałam się go. Co chwile wygłupialiśmy się, śmiałam się radośnie. Od wielu lat nie czułam się taka szczęśliwa. W pewnej chwili Jake stanął na przeciw mnie, nie dając mi przejść. Zatrzymałam się i spojrzałam na jego twarz z uśmiechem.
- Co ty wyprawiasz? - roześmiałam się znowu.
W tej samej chwili chłopak rozwinął swoje ogromne skrzydła. Pobladłam.
- Czemu się już nie śmiejesz? - rzekł i musnął ustami mój policzek. - Jesteś taka piękna gdy to robisz... - ponownie złożył kilka delikatnych pocałónków na mojej twarzy. - Boisz się ich? - byłam pewna, że mówił o swoich skrzydłach. To była prawda, znów lęk ogarnął moje ciało. Jake całował już moją szyję.
- Przestań! - odezwałam się stanowczo. Udawał, że mnei nie słyszy.
- Już niedługo ty też będziesz je mieć... - wyszeptał. Jego czarne skrzydła okryły mnie. Przysunął się jeszcze bliżej mnie. Przestał obcałowywać moje ciało i spojrzał mi w oczy.
- Nie bój się, to nie zaboli... - szeptał. Zaczął zbliżać swoją twarz do mojej. Nie, nie...
Zerwałam się gwałtownie z łóżka. Oddychałam szybko i ciężko. "To tylko sen, to tylko SEN..." - powtarzałam w myślach. Był środek nocy, w pokoju panowała absolutna ciemność. Poczułam coś miękkiego na swojej dłoni. Spojrzałam na ów "coś". Było to czarne pióro.
Jake tu był... Był w moim pokoju... Był przy mnie...
Oblał mnie zimny pot, a z oczu wytrysnęły łzy... Znowu.
_____________________________________________________________________
Jake tu był... Był w moim pokoju... Był przy mnie...
Oblał mnie zimny pot, a z oczu wytrysnęły łzy... Znowu.
_____________________________________________________________________
No i jest, długo wyczekiwany 6 rozdział ;) Kompletnie nie miałam pomysłu jak go zacząć i w ogóle napisać, ale wreszcie... Udało się :)
Jeśli przeczytałeś - skomenuj! Pamiętaj! Każdy komentarz to dla mnie powód do uśmiechu i motywacja do dalszej pracy ;)
Jeśli przeczytałeś - skomenuj! Pamiętaj! Każdy komentarz to dla mnie powód do uśmiechu i motywacja do dalszej pracy ;)
Ps. Wpadłam na pomysł, że jeśli będziecie chcieli zareklamować swoje blogi możecie wysyłać mi w komentarzach linki, które później wstawie w dopisce do postu ( przy okazji możecie napisać co sądzicie o moim opowiadaniu xD ). Warunkiem jest jednak że mojego bloga także musicie polecić na swoim ;)
To chyba wszystko na dziś :)
Trzymajcie się ciepło ;*
To chyba wszystko na dziś :)
Trzymajcie się ciepło ;*
Po prostu powiem... BOSKI! *-* ♥ Next'a dawaj ;* xDD
OdpowiedzUsuńŁo! Sen zajebisty, ale ja po przebudzeniu nie chciałabym znaleźć na łóżku czarnego pióra! Chyba bym się wtedy ze strachu zesikała! (ustalmy, że tego nie było;))
OdpowiedzUsuńBoski rozdział :-*